anarcha
at ownlog '06
Link 20.01.2012 :: 14:41 Komentuj (4)
Dylemat Putina

Ostatnie wydarzenia związane z „samobójczą próbą” pułkownika Przybyła oraz nowymi badaniami kopii zapisów czarnych skrzynek TU-154 znowu przywołały sprawę katastrofy smoleńskiej. Postanowiłem, więc i ja dorzucić swoje trzy grosze do licznych wypowiedzi na ten temat. Zacznę może od tego, że zaraz po 10.04 odrzucałem hipotezę zamachu. Potem wraz z narastaniem dezinformacyjnej gry zarówno rosyjskiej jak i polskiej wobec tej sprawy zacząłem uważać tę hipotezę za bardziej prawdopodobną. Aczkolwiek nie jestem, jak co niektórzy „patrioci” przekonany, że w Smoleńsku na 100% doszło do zamachu. Chciałbym się natomiast podzielić pewną kwestią, który na swój użytek nazywam dylematem Putina. Jedną z głównych przesłanek tezy anty-zamachowej jest stwierdzenie, że Rosjanie nie musieli mordować Kaczyńskiego, ponieważ na pewno przegrałby on najbliższe wybory prezydenckie. Tak, więc ten nielubiany przez nich polityk przeszedłby do opozycji a jego miejsce zająłby ktoś bardziej przyjazny wobec Moskwy. Nie chcę rozwodzić się nad argumentami typu, że niekoniecznie Kaczyński mógłby przegrać wybory czy też kwestiami czasowymi pewnych inwestycji rosyjsko-niemieckich. Spójrzmy na fundamentalne założenie owej przesłanki. A brzmi ono następująco: Przywódcy Rosji to politycy kierujący się w swoich poczynaniach jedynie realistycznym oglądem sytuacji. (U niektórych w domyśle: a nie jak polscy politycy, którzy kierują się jedynie resentymentem i sentymentem.) Możemy jednak spokojnie założyć, że obecni włodarze Rosji to tacy sami ludzie jak cała reszta homo sapiens zamieszkująca planetę Ziemia. A człowiek nie jest wyłącznie istotą racjonalną. Poruszają nim także, emocje, wyobraźnia, uprzedzenia i inne nie-racjonalne treści. Nie zawsze są one do końca przez człowieka uświadomione. Jak poucza nas psychologia to, co nieświadome może mieć większą moc niż świadome. I teraz wyobraźmy sobie, że jesteśmy takim włodarzem Kremla, albo jednym z członków GTW w Rosji. Rzeczywiście iście makiawelicznie krok po kroku odbudowujecie mocarstwową pozycję swojego państwa po największej katastrofie geopolitycznej XX wieku, jaką był rozpad ZSRR. Powoli, systematycznie dajecie radę. Ale jest pewne państwo, które jak zadra tkwi w środkowym regionie Europy. Polsza. Z tymi Polakami zawsze były problemy. Zatrzymać może i nas nie zatrzymają, ale robią się coraz bardziej wkurzający. A kiedy „komsomolec” Olo Kwaśniewski staje okoniem w sprawie Ukrainy sytuacja robi się naprawdę dyskomfortowa. Okazuje się, że nawet starzy i wypróbowani towarzysze wolą Zachód niż swoich dawnych mocodawców. A bracia Kaczyńscy ten dyskomfort jeszcze pogłębiają. Tyle, że tym razem ich życiorys podsuwa wizje Polaków-buntowników zawsze walczących przeciw Moskwie. I teraz, gdy macie okazję odstrzelić całą taką grupę buntowników, którzy na dodatek sprawują w Polsce ważne funkcje, to, co przeważy? Realistyczna opcja „poczekajmy do wyborów”? Czy też może możliwość symbolicznej zemsty? Zwłaszcza, że na tą drugą opcję można znaleźć kilka realistycznych argumentów. I to jest właśnie dylemat Putina.

Link 16.06.2011 :: 17:06 Komentuj (6)
Geopolityka Matki Bożej

„Bycie postmodernistą może dziś bowiem także oznaczać sięganie do mitycznej historii Europy i wskrzeszanie jej dawno zapomnianego dziedzictwa.”
Tomislav Sunic


I
Od dłuższego czasu jestem święcie przekonany, że odpowiednią geopolityczną odpowiedzią na wyzwania obecnego czasu jaką musi udzielić Polska jest idea Międzymorza. Region środkowoeuropejski jest zbyt mały na te wszystkie wielkie projekty nacjonalistyczne, a z kolei idee narodowe są chętnie wykorzystywane do rozgrywanie nacji międzymorskich przez potęgi zewnętrzne. Szeroki sojusz od Bałkanów (i Turcji) aż po Skandynawię może stać się znaczącym graczem nie tylko na arenie europejskiej. Ośrodkiem krystalizującym taki sojusz może się stać (choć nie musi) Rzeczpospolita. Konkretnie nie tylko Polska, ale także i te ziemie, które kiedyś wchodziły w skład Rzplitej. Mój przyjaciel Studyta stwierdził, że tym, co nas zbliża do I Rzeczpospolitej jest stan naszych dróg. Zastanowiłem się czy jest jednak jakiś inny element łączący nas z tamtym państwem niż infrastruktura drogowa? I owszem takowy znalazłem.

II
1 kwietnia 1656 w czasie mszy w katedrze lwowskiej król Jan Kazimierz Waza dokonał aktu jaki my znamy jako śluby lwowskie. Tekst owych ślubów daję poniżej.
Wielka człowieczeństwa Boskiego Matko i Panno!
Ja, Jan Kazimierz, Twego Syna, Króla królów i Pana mojego, i Twoim zmiłowaniem się król, do Twych Najświętszych stóp przychodząc, tę oto konfederacyję czynię: Ciebie za Patronkę moją i państwa mego Królową dzisiaj obieram. Mnie, Królestwo moje Polskie, Wielkie Księstwo Litewskie, Ruskie, Pruskie, Mazowieckie, Żmudzkie, Inflanckie i Czernihowskie, wojsko obojga narodów i pospólstwo wszystko Twojej osobliwej opiece i obronie polecam, Twojej pomocy i miłosierdzia w teraźniejszym utrapieniu królestwa mego przeciwko nieprzyjaciołom pokornie żebrzę...
A że wielkimi Twymi dobrodziejstwy zniewolony przymuszony jestem z narodem polskim do nowego i gorącego Tobie służenia obowiązku, obiecuję Tobie, moim, ministrów, senatorów, szlachty i pospólstwa imieniem, Synowi Twemu Jezusowi Chrystusowi, Zbawicielowi naszemu, cześć i chwałę przez wszystkie krainy Królestwa Polskiego rozszerzać, czynić wolą, że gdy za zlitowaniem Syna Twego otrzymam wiktoryę nad Szwedem, będę się starał, aby rocznica w państwie mym odprawiała się solennie do skończenia świata rozpamiętywaniem łaski Boskiej i Twojej, Panno Przeczysta!
A że z wielkim żalem serca mego uznaję, dla jęczenia w presji ubogiego pospólstwa oraczów, przez żołnierstwo uciemiężonego, od Boga mego sprawiedliwą karę przez siedem lat w królestwie moim różnymi plagami trapiąca nad wszystkich ponoszę, obowiązuje się, iż po uczynionym pokoju starać się będę ze stanami Rzeczypospolitej usilnie, ażeby odtąd utrapione pospólstwo wolne było od wszelkiego okrucieństwa, w czym, Matko Miłosierdzia, Królowo i Pani moja, jakoś mnie natchnęła do uczynienia tego wotum, abyś łaską miłosierdzia u Syna Twego uprosiła mi pomoc do wypełniania tego, co obiecuję.


(Taka mała dygresja dla wyznawców idei narodowej: Ciekawe1, że król w ślubach wymienia Mazowsze jako oddzielny podmiot a nie część Polski.)

Że tak powiem, z punktu widzenia teologiczno-politycznego po 1 kwietnia Anno Domini 1656 każden włodarz na wymienionych ziemiach jest albo administratorem z ramienia Najświętszej Marii Panny albo uzurpatorem. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że na planie metafizycznym I Rzeczpospolita trwa nadal mocą swojej Królowej.

III
Oczywiście trwanie czy nie trwanie na planie metafizycznym I RP jest dla większości obywateli jej ziem sprawą najzupełniej obojętną. Po przetoczeniu się po tym regionie dwóch wielkich walców sekularyzacyjnych (komunizmu i liberalizmu) stosunek do religii nie jest może tak obojętny jak na Zachodzi, ale zawiera w sobie sporo ambiwalencji. Można znaleźć liczne przykłady na to, że z jednej strony religia staje się sprawą dla ludności obojętną a co najmniej prywatną zaś z drugiej, że religia jest nadal obecna w życiu publicznym. Tyle, że i kwestie religijne są skażone myśleniem nacjonalistycznym a poszczególne narody nie mają za bardzo chęci wychylać się po za obolałe wersje swojej własnej historii. Tak, więc obecnie w Środkowowschodniej Europie panuje bardzo pokręcony collage poglądów na temat religii i jej wpływu na politykę. Idea Najświętszej Marii Panny jako Królowej Rzeczpospolitej (a nie tylko Polski) mogłaby zostać potraktowana jako oszołomstwo. Zwłaszcza, że kryzys gospodarczy u bram. Jednak taki fakt istnieje.

IV
Co zatem można uczynić z tym faktem? Według mnie musi on nabrać pewnego poloru postmodernistycznego. Ale takiego, jaki przywołuje cytat autorstwa Tomislava Sunica z początku tego tekstu. Nie może stać się domeną oficjalnych środowisk kościelnych a zwłaszcza kleru rzymskokatolickiego. Ponieważ przerobią tą ideę na jakieś chromolenie o „cywilizacji miłości” czy też inne humanistyczne miękkie gadki. Nie może też paść łupem jakowyś środowisk skrajnie dewocyjnych by nie stał się „folklorem” jak sprawa Intronizacji. Powinna to być sprawa ekumeniczna (w znaczeniu dialogu wewnątrz chrześcijańskiego), ponadnarodowa (łącząca narody Rzeczpospolitej a potem Międzymorza). Wykraczająca także po za granice konfesji chrześcijańskiej i poprzez figurę Maryi odwołująca się do strefy archetypów (Doskonały Człowiek, Macierz, Wielka Bogini). Tak by ludzie różnych tradycji mogli choć częściowo uczestniczyć w tej idei. Można by też do realiów Międzymorza przystosować ogólnoeuropejskie koncepcje niektórych myślicieli. Takich jak Jean Parvulesco (NMP jako Królowa Imperium Końca Czasów; warto wiedzieć, że ów myśliciel odwoływał się w swoich rozważaniach do przepowiedni świętego Maksymiliana Marii Kolbego) czy Gerd-Klaus Kaltenbrunner (gibelińsko-imperialna mistyka świętego Graala jako składnik katolickiego kultu maryjnego).

V
Najjaśniejsza Rzeczpospolita jako Królestwo Niebieskie rządzone przez Najświętszą Marię Pannę, to dziś albo liść na wietrze miotany to tu to tam albo ziarno spoczywające w ciemnej ziemi i czekające na swój wzrost. Jest i go nie ma. Obecnie nie ma żadnej wartości politycznej. Ale już „jutro” Jej polne kapliczki mogą być nową figurą imperialną.


Różo Duchowna módl się za nami.



Link 24.05.2011 :: 11:21 Komentuj (4)
W Gruzji wrze. Tamtejsza opozycja postanowiła zafundować swojemu krajowi nową wersję rewolucji róż lub też wydarzeń, które oglądaliśmy w Egipcie. Oby nie skończyło się tak jak w Libii. Na razie największe poparcie uzyskali w muzułmańskiej i autonomicznej Adżarii. Co może fatalnie się skończyć dla dalszej spoistości terytorialnej Gruzji. Wielce zasadna jest kwestia na ile w obecnej zadymie maczają swoje brudne paluchy rosyjskie służby specjalne. Od odpowiedzi na tę kwestię zależy być może odpowiedź na to, kto zostanie prezydentem Federacji Rosyjskiej. W związku z Gruzją Rosja posiada rozliczne interesy (geo)polityczne i ekonomiczne, ale operacja obalenia „reżymu Saakaszwilego” może też mieć pewien element swoistego międzynarodowego pijaru politycznego. Najprzód długi autocytat z mojego bloga z gorących dni z 2008 po wojnie rosyjsko-gruzińskiej:
"Przy okazji wojny w Gruzji dostrzegłem pewną ciekawą zbieżność faktograficzną.
W sierpniu 1999 roku premierem Federacji Rosyjskiej zostaje Władimir Putin. W grudniu tego roku ze stanowiska prezydenta ustępuje Borys Jelcyn. Putin przejmuje obowiązki prezydenta a w marcu 2000 roku zostaje na prezydenta wybrany.
Jesienią 1999 roku zaczyna się II wojna czeczeńska.

W marcu 2008 roku w wyborach prezydenckich Federacji Rosyjskiej zwycięża Dmitrij Miedwiediew.
W sierpniu 2008 doszło do konfliktu zbrojnego pomiędzy Gruzją a Federacją Rosyjską.

Wygląda to tak jakby za każdym razem nowego rosyjskiego przywódcę starano się wypromować za pomocą wojny. Jest to o tyle ciekawe, że zdaje się przeczyć spekulacją na temat tego, że ośrodek decyzyjny przejdzie z rąk prezydenta do premiera, którym został Władimir Putin. Wychodzi na to, że rosyjska Grupa Trzymająca Władzę zamiast kultu jednego przywódcy będzie promować kult prezydentów, być może podobny do tego, jaki jest w USA. To z kolei rodzi inną ciekawą refleksję metapolityczną. Twórcy światowego komunizmu Marks i Engels uważali wybuch rewolucji proletariackiej w Rosji za coś na kształt fantastyki. Ale komunistyczna rewolta wybuchła właśnie tam i na wiele lat Rosja stała się „ojczyzną światowego proletariatu”. Jeżeli spojrzeć pod pewnym kątem na dzieje Rosji to rewolucja październikowa nie jest czymś dziwnym, a wręcz czymś, co się harmonijnie wpisuje w dzieje tego kraju. Od czasów cara Piotra I jednym z paradygmatów rosyjskiej polityki była modernizacja kraju, a konkretnie jego okcydentalizacja. Oczywiście zachodnie idee, które miały zmieniać Rosję na skutek różnych czynników nabierały odpowiedniego rosyjskiego (czy też eurazjatyckiego) sznytu. Ale ogólny kierunek nadany przez Piotra I był utrzymywany. (Warto przypomnieć, że ten car miał bardzo dobrą „prasę” w ZSRR.) Obecnie po wielkim eksperymencie z ideologią socjalistyczną widzimy starania nadania Rosji poloru demokracji liberalnej."


Widać, że Rosjanie w tym swoim nadawaniu demoliberalnego poloru dość znacząco zerkają na USA. O ile Czeczenia czy wojna w 2008 były takimi interwencjami, które w jakimś tam stopniu można porównać do amerykańskich wojen interwencyjnych to być może przy okazji Gruzji możemy mówić o chęci naśladownictwa zaangażowania USA w ostatnie kolorowe rewolucje w krajach arabskich. Zresztą akurat tutaj Kreml (być może) wyciąga wnioski z wojny z 2008 roku. Militarnie ją wygrali, ale przegrali na polu propagandowym. Mało kto przyjął uzasadnienie ataku na Gruzję. Nawet Łukaszenka nie uznał państwowości Osetii i Abchazji. Jeżeliby Rosjanie załatwili problem gruziński rękami samych Gruzinów a na dodatek prezydent Miedwiedwiew sam zaangażował się w budowanie nowych relacji pomiędzy FR i Gruzją, to mielibyśmy piękny obrazek demokratyzującej się Rosji, który można by sprzedawać mediom na świecie. Mit o dobrym, demokratycznym Miśkowie i złym, autorytarnym LiliPutinie by się umocnił. Putin po przegranych wyborach odsunąłby się w cień. Rosja „normalizowałaby” stosunki z Polską, Gruzją, Ukrainą i innymi krajami przestrzeni posowieckiej. A zgodne chóry światowych demokratów piałyby hymn o nowej, wspaniałej przeszłości Rosji. A co na to Rosja? Tu mi się przypomina dowcip o Jasiu.
Pani nauczycielka każe Jasiowi by do szkoły przyszedł jego tata. Jasiu z grobową miną oświadcza, że tata nie może. Na pytanie dlaczego odpowiada, że przejechał go walec. Więc może mama. Mamę też przejechał walec. Nauczycielka zaniepokojona pyta się Jasia, co teraz będzie robił. Jasiu z tą samą grobową miną oświadcza, ze to, co dotychczas. Nadal będzie jeździł walcem.
No, więc właśnie, Rosja nadal będzie jeździć walcem.


Link 24.04.2011 :: 04:17 Komentuj (1)
Okiem gibelina
Czego mi brakuje w (dzisiejszym) katolicyzmie? Król Chlodwig po pierwszym wysłuchaniu Męki Pańskiej: Ach, gdybym ja tam był wraz z moimi Frankami!

Link 16.04.2011 :: 16:08 Komentuj (0)
Dziś chciałbym się skupić na problemie fizycznej likwidacji. Dwudziestowieczne totalitaryzmy wykazały, że system państwowej kontroli i przemocy nie jest wcale taki efektywny. Ów system był widocznym wrogiem, na którym mógł się skanalizować gniew demosu. Współczesne Grupy Trzymające Władzę powinny preferować ustrój demokratyczny dający możliwości bardziej skrytego rządzenia masami. Zamiast policyjnej pałki należy promować, jako ogólny styl życia konsumpcjonizm, w kulturze hedonizm i miękki nihilizm, zaś w polityce historycznej negację tradycji historycznych i skupianie się na ciemnych kartach dziejów danego narodu (tak zwana polityka wstydu). Oczywiście znajdą się grupy odporne na taką propagandę. Dla części z nich należy przygotować promocję, po pierwsze realizmu politycznego, a po drugie tradycji choćby i najbardziej reakcyjnych, ale pochodzących z zagranicy. Taka mieszanka gwarantuje, że idąc inną drogą osiągniemy ten sam wynik zakwestionowanie tradycji narodowych danej wspólnoty. Będziemy mieli większość ogłupionych masową rozrywką, wysepki postępowej inteligencji i prawicowe sekty. Wszystkie te segmenty zaś będą przekazicielami propagandy, że obóz patriotyczny to „fanatycy”, „oszołomy”, „polityczni romantycy wiodący kraj do zguby”. Jednak zdarza się, że trzeba kogoś zlikwidować. Według mnie istnieją dwa opus moderandi zależne od charakteru GTW. Chociaż oczywiście każda taka decyzja musi być podjęta po długim namyśle. Podane przeze mnie rozwiązania nie są jedynie obowiązujące.
Gdy GTW jest zewnętrzna powinna na cel wybierać raczej liderów opozycji. Kiedy widzimy, że dana osoba może zagrozić wasalnej partii, a jednocześnie nie daje się przeciągnąć na naszą stronę można posunąć się do fizycznej eliminacji. Zasadny jest oczywiście zarzut, że takie posunięcie może tworzyć dla opozycji męczennika, który jeszcze bardziej zdynamizuje ich działania. Dlatego należy ową ekstrakcję przeprowadzić tak, aby wyglądała na wypadek albo skutek choroby. Dobrze jednak byłoby zostawić furtkę dla wszelakich teorii spiskowych. Dzięki temu mamy w ręku doskonały czynnik destabilizacyjny na terenie naszego dominium. Rząd, który kontrolujemy powinien w jakiś sposób być powiązany z likwidacją. Nie powinno się jednak dopuszczać go do pełnej wiedzy. To sprawi, że wytworzy się więź strachu, która ich mocniej z nami zwiąże. Przez podsycanie spiskowych teorii natomiast mamy bat na rząd, ale także lukę, dzięki której możemy podjąć się operacji przejęcia opozycji. Jeżeli nie uda nam się przejąć opozycji, to należy zwiększyć absurdalność i ilość teorii spiskowych i dzięki temu można doprowadzić do dyskredytacji opozycjonistów, jako typowych oszołomów. Można też dzięki powyższym działaniom doprowadzić do stanu permanentnego kryzysu politycznego przez co dane państwo będzie bardziej łatwe do kontrolowania.

Kiedy GTW jest wewnętrzna powinna raczej wystrzegać się likwidacji liderów opozycji. Wobec nich należy prowadzić kampanię dyskredytacji. Demos powinien wiedzieć, że lider opozycji jest groźny dla nich i nie można dopuścić do tego, aby przejął władzę. Kampanię powinno się prowadzić posługując się kilkoma opcjami. Wersja dla zwykłych ludzi- „oszołom”, wersja „lewicowa”- „zagrożenie faszystowskie”, wersja „liberalna”- „zagrożenie totalitarne”, wersja prawicowa- „zagrożenie lewicowe” oraz „ zagrożenie romantyczną polityką”. Negatywna opinia o liderze powinna zostać rozciągnięta na jego ugrupowanie. Demos powinien umieć „rozpoznać”, że dane ugrupowanie jest „oszołomskie”, „faszystowskie”, „totalitarne”, et cetera. Do fizycznej likwidacji można przeznaczyć jakiś technokratów lub doradców opozycji. Osłabia to zdolność techniczną opozycji do przejęcia władzy. Jednak operacja taka musi bezwzględnie wyglądać na nieszczęśliwy wypadek lub inne zdarzenie naturalne. Można też zaryzykować bardziej spektakularną operację. Należy zabić szeregowego członka opozycji. Następnie opozycję oskarżyć o rozpętanie „zimnej wojny domowej”, która doprowadziła do tego zdarzenia. Z jednej strony umacniamy wizerunek adwersarzy, jako partii oszołomskiej i groźnej, z drugiej strony demosowi wysyła się sygnał, że przynależność do tego ugrupowania jest nie tylko obciachowa, ale także niebezpieczna dla zdrowia i życia.



Link 12.04.2011 :: 11:35 Komentuj (3)
O czy powinni pamiętać ludzie z Grup Trzymających Władzę, tych wewnętrznych i tych zewnętrznych? Wpływ na układ rządzący nie jest najważniejszy. O wiele ważniejsze jest by mieć pod kontrolą proces zmiany/wymiany władzy. Tyczy się to zwłaszcza tak zwanych krajów demokratycznych, gdzie układ rządzący jest kadencyjnie poddawany wyborczej weryfikacji. Oczywiście w krajach takich część elit znalazła sobie miejsce gdzie może sprawować realną władzę i nie być zmuszana do odejścia przez wyroki demosu. Jednak jak na razie gro stanowisk rządowych jest obsadzanych w wyniku wyborów. Trzeba umieć, więc sterować owymi wyborami. Przy czym oszustwa wyborcze, kompromitowanie niewygodnych polityków czy ich fizyczna likwidacja mogą być bardziej wyrazem słabości niż siły. Umiejętne wzbudzanie emocji wyborców (od sympatii aż po strach), podsuwanie odpowiednich sprawiających wrażenie ściśle racjonalnych argumentów to powinno być głównym zadaniem. Stąd też wiele zależy od odpowiednio umiejscowionej agentury wpływu. Jeżeli zdobędzie się władzę na sercami i umysłami demosu można doprowadzić do sytuacji, że przy urnach będzie on jedynie ratyfikował podjęte przez GTW decyzje. Wtedy nawet skorzystanie z oszustw wyborczych, kompromitacji i fizycznej likwidacji niewygodnych polityków będzie miało inną wymowę. Może być oklaskiwane i mieć społeczne przyzwolenie a nawet szacunek.

Link 02.04.2011 :: 21:20 Komentuj (0)
Okiem gibelina

Na specjalnej konferencji "Kościół przed rocznicami: śmierci Jana Pawła II i katastrofy smoleńskiej oraz przed beatyfikacją Papieża" kardynał Kazimierz Nycz przypomniał, że żałoba w polskiej kulturze trwa rok. Warszawski metropolita powiedział, że cmentarz nie jest naszym domem i świątynią i powinniśmy wrócić do codzienności aby podjąć trudy jakie niesie nam życie. Równocześnie stwierdził, że czymś innym jest coroczne celebrowanie kolejnych rocznic śmierci Jana Pawła II ponieważ są obchodzone w perspektywie Wieczności. Narodzin nowego błogosławionego dla Nieba. Głos ten i innych hierarchów, którzy byli na tej konferencji spokojnie można wypisać w coraz liczniejsze wypowiedzi przedstawicieli Kościoła hierarchicznego w których apelują o „zgodę narodową”. Niewątpliwie zgoda narodowa, zwłaszcza wobec poważnych wyzwań stojących przed Rzeczpospolitą, byłaby czymś pożytecznym. Jednak problem jest taki, że katoliccy kapłani jakoś za bardzo nie precyzują jak do takiej zgody miałoby dojść. Mówi się o gorszących podziałach, ale nie mówi się jak do nich doszło. Zapewne dlatego, że wytknięcie którejkolwiek ze stron owych sporów mogłoby te spory jeszcze bardziej zaognić. Ale przede wszystkim, dlatego, że jasne wyraźnie wskazanie przyczyn i winnych ustawiłoby hierarchię zdecydowanie po którejś ze stron barykady wojny polsko-polskiej. Ale czy tak naprawdę formułowanie ogólnych banałów chroni Kościół przed wciągnięciem w „brudną grę polityczną”? Moim zdaniem nie bardzo. Trzeba jasno zauważyć, że banały o pojednaniu są wygłaszane w kontekście zbliżającej się beatyfikacji Jana Pawła II. Zgoda narodowa byłaby kolejnym elementem przeżywania tego wydarzenia przez Polaków. Nie da się jednak ukryć, że ostatnio przy okazji sprawy reprywatyzacji dawnego majątku kościelnego Kościół zaliczył sporą wpadkę pijarowską. Biskupi zamiast bić się w piersi za to, że nie zapobiegli wojnie polsko-polskiej powinni się uderzyć za podejście w tej sprawie, która położyła się głębokim cieniem na opinii o Kościele katolickim w Polsce. Prawienie okrągłych banałów na temat Jana Pawła II i zgody narodowej ma przysłonić ten i inne niewygodne tematy (jak chociażby zamieciona pod dywan kwestia lustracji katolickich kapłanów). Warto też nadmienić, że niepokojące zaczyna być rozłożenie akcentów, jeżeli chodzi o przeżywanie świąt. Można odnieść wrażenie, że w tym roku dla katolików w Polsce najważniejszym świątecznym wydarzeniem nie jest Wielkanoc a beatyfikacja Papieża-Polaka. Taka postawa hierarchii jest także na rękę obecnemu obozowi rządzącemu. Dla ich uszu nie ma milszej melodii jak ta o bezwarunkowej zgodzie narodowej. Dzięki temu można różnych „oszołomów”, którzy ośmielają się mieć inne zdanie w sprawie katastrofy smoleńskiej niż te oficjalnie oskarżać o „nie chrześcijańską postawę”. Ten wielce wątpliwy sojusz pomiędzy partią a hierarchią raczej nie prędko się skończy. Postać i nauczanie Jana Pawła II mogłyby posłużyć do rzeczywistego odrodzenia polskiej polityczności, ale nadal będą tonąć w morzu kiczu i banału. Kolejne papieskie rocznice będą celebracją pustosłowia. Z całym szacunkiem dla zmarłego Papieża, ale na chwilę obecną to sprawa smoleńska jest dla naszej wspólnoty politycznej o wiele ważniejsza. Ta katastrofa obnażyła wielkie słabości polskiego państwa i była jednym z elementów dużej katastrofy geopolitycznej Rzeczpospolitej. Dzisiaj „przeżywanie papieskich dni” doprawionych „zgodą narodową” to ucieczka w krainę ułudy. I nie chodzi bynajmniej o budowanie „religii smoleńskiej” (nawet w kontrze do „religii JP II). Chodzi o postawienie trudnych i realistycznych pytań chociażby na temat organizacji wyjazdu śp. Prezydenta Kaczyńskiego i jego delegacji do Katynia czy też naszych relacji z Federacją Rosyjską. I żmudne uzyskiwanie na nie odpowiedzi. Jesteśmy bowiem na krawędzi i ta wiedza przyda się nam do uniknięcia poważnych konsekwencji.


Link 28.03.2011 :: 15:11 Komentuj (0)
1
Podstawowymi czynnikami rozwoju cywilizacji jest lenistwo i przeszkody naturalne. Pierwsze polega na tym, że człowiek niezależnie pod jaką szerokością geograficzną żyje chce się jak najmniej narobić, a zarazem chce by ta jego praca przynosiła jak największe zyski. I stąd pomysłowość człowieka w wymyślaniu różnorakich wynalazków, których celem podstawowym jest tak naprawdę nie efektywność, lecz zwiększenie wolnego czasu, podczas którego można się będzie oddawać konsumpcji. Drugi czynnik czyli przeszkody naturalne sprawiają, że mieszkańcy sfer bardziej niegościnnych muszą się bardziej napracować niż mieszkańcy sfer bardziej łagodnych. Przy czym owe niekorzystne warunki nie mogą być zbyt ekstremalne. Człowiek, jako istota leniwa wszak, jeśli stwierdzi, że za wysokie progi, to po prostu rezygnuje i przenosi się w bardziej korzystne miejsca. Gdyby przeszkody naturalne były głównym stymulantem cywilizacji, to niewątpliwie Eskimosi byliby światową potęgą. Z tej perspektywy widać wyraźnie, że wszelkie teorie o moralnej wyższości mieszkańców Północy nad mieszkańcami Południa to zwykłe brednie. Choć trzeba przyznać, że mają one pewien wymiar praktyczny. O nim wszakże milczą zadufani zwolennicy wyższości Północy. Teorie te bowiem oczywiście wyrastają z lenistwa. Jeśli bowiem my „pracusie” z Północy jesteśmy „lepsi” od tych „leni” z Południa, to oczywiście możemy zagarnąć ich dobra a ich zapędzić do pracy dla naszej korzyści. Czyli do zwiększenia wolnego czasu w czasie, którego można oddać się konsumpcji.

2
Prawicowcy lubią się tak przechwalać swoim realizmem. Ów realizm jest podobno czymś, co wyróżnia na plus prawicę od rojącej mrzonki lewicy. Jak to się ma w praktyce? Oto na przykład pewna partia, która mieni się Nową Prawicą uważa, że kobiety mogą służyć w armii, ale tylko w służbach pomocniczych a nie w oddziałach bojowych. Pewien zaś pajac w muszce związany z tą partią lubi czasem chlapnąć o tym, że najlepiej byłoby zapędzić kobiety do kuchni. Tymczasem rzeczywistość jest taka, że nie mamy XIX wieku. Trudno by było, żeby dziś salony zachwycały się czymś w rodzaju „Płci i charakteru”. Kobiety nawet jeśli są wierzące i mają prawicowe poglądy nie chcą zapędzić się do warunków, które odbierałyby, jako zepchnięcie je do statusu obywateli drugiej kategorii. Nic dziwnego, że taki program będzie odpychał kobiety od „Kamelotów jedynej słusznej sprawy”. Wiadomo też, że to kobiety mają spory wpływ na wychowanie dzieci. W ten sposób, więc i transmisja idei prawicowych do młodszego pokolenia zostanie w jakiś sposób utrudniona. Nie widać na prawicy jakiś ugrupowań, które byłby skłonne bardziej ofensywnie posługiwać tradycją. Wszak, gdy się spojrzy na starożytność i średniowiecze to widać, że schemat „dzieci-kuchnia-kościół” wcale nie był tak powszechnie obowiązujący. I jest to raczej wymysł XIX-wiecznego mieszczaństwa. Ale cóż „realiści” wolą albo radośnie pierdolić o tradycyjnym podziale płci poprzez pryzmat XIX-wiecznych przesądów, albo równie „realistycznie” ulegać terrorowi intelektualnemu feministycznych lobby.



Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie
Gazeta Aborcza
Drużyna Feniksa
Studyta Arseniusz
Aibhill Dreamstoher
Esthel
Dziedzic Gryffindora

NEOSARMACJA
TWÓRCOWNIA LACH
Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket
Blog Hetmana Lacha

Blogosfera FF
Agent
Dziennik Szczepana Twardocha
Loyolny-san
Filip Memches
Paweł Milcarek
Wojciech Wencel
Slavoy
Gryzoń
KRES
DMC
Galaktyczny zwiad
Radek Neosceptyk

Zaprzyjaźnione blogi
Magdalena
Obrończyni Ludzi
Black Girl
Suszarka
Patrycja Blaum
Saylalala
FreeMind
Trokier
Artur Nowaczewski

Blogosfera
Jacek Bartyzel
Fox Mulder
44-blog
PLaNETa tErrA

Strony które warto odwiedzić
Christianitas
Prawosławie
44 Magazyn Apokaliptyczny
Piąta Władza
Lietuva
J.R.R.Tolkien
G.K.Chesterton
Narnia- kraina Aslana
Elendili-Przyjaciele Elfów
Te Deum Laudamus!
Retrostacja
Integral Tradition
Krzyżowiec
Obywatel
Fronda
Teologia Polityczna
Konserwatyzm.pl
Łotwor-Armia Krajowa, Powstanie Warszawskie, Waffen SS
The Scorpion
Conservative Punk Division Poland
WC
Eurazja
Inacze
Jacek Bartyzel
Alain de Benoist
Szczepan Twardoch
Dziennik-Europa
Galeria Alkemika
Sons of the Storm
Nowa Gildia

OWNLOG

Archiwum

2012
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj

Linki


Księga gości

Wyślij wiadomość