Link 03.07.2004 :: 21:56 Komentuj (0)
Ostatnio przeglądałem forum pewnej strony www poświęconej mandze i anime. Zainteresował mnie temat poświęcony chrześcijaństwu. Mogłem się z niego dowiedzieć, że historia tej religii to nieustanny ciąg rzezi i palenia na stosie tych co mieli inne zdanie niż Kościół, że księża to pedofile rozbijający się drogimi samochodami i mieszkający w drogich domach, a to wszystko za pieniądze biednych staruszek. Wszyscy którzy teraz wzruszyli się losem staruszek uczynili to pospiesznie. Zostały one bowiem zdemaskowane jako groźne fanatyczki z którymi nie można porozmawiać o religii, bo zaraz zaczną napastować każdego kto nie zgadza się z linią programową Radia Maryja. "To już jest po prostu zgroza", że zacytuję klasyka polskiego rocka. Ów kuriozalny obraz katolicyzmu był podany z odpowiednio sierioznym tonem i z odpowiednią emfazą. O czym to świadczy, przynajmniej dla mnie? O niezmienności natury ludzkiej. Gdyby w tych ich opisach słowa odnoszące się do chrześcijan zamienić na odnoszące się do Żydów, Cyganów czy kolorowych otrzymalibyśmy klasyczne teksty rasistowskie. Zapewne niejeden z młodych antychrześcijan wybuchnął by gniewem nad taką erupcją nienawiści do drugiego człowieka. Jak widać tekst o belce i źdźble nie stracił na aktualności. Ale może ta antychrześcijańska pasja ma też inny wymiar? Może te namiętne oskarżenia kapłanów o nadużycia są maską gorącego pragnienia sacrum? To takie specyficzne wyrażenie tęsknoty w zdesakralizowanym świecie za inkarnacją świętości? Może tak, może nie. Czytając Ewangelię można się dowiedzieć co ludzie uczynili ze świętością która do nich stąpiła. Mój wrodzony pesymizm podpowiada mi, że jeżeli jest to tęskonta za wcielonym sacrum, to jest to pragnienie ludzkiej bestii by zabić raz jeszcze Boga, być może tym razem ostatecznie, tak by w końcu można było zupełnie swobodnie robić bliźniemu swemu tego co by samemu się nie chciało znosić.


