anarcha
at ownlog '06
Link 24.02.2005 :: 00:18 Komentuj (2)
Spojrzałem w oczy mojej Samotności. Spytała mnie czy może ze mną zostać. Usmiechnąłem się ironicznie.
-A to już nie zależy ode mnie- odpowiedziałem
Smutno się uśmiechneła i usiadła na moim tapczanie. "Coś z dużo tu niewesołych usmiechów"- pomyślałem
-To w ogóle nie jest wesołe miejsce- powiedziała Samotność- Nie zauważyłeś, że ostatnio nie przejawiasz prawdziwej wesołości. Zastąpiła ci ją szydera.
Zmarszczyłem twarz w wyrazie niezadowolenia. Co jak co ale nie potrzebna mi jest psychoanaliza dokonywana przez moją Samotność. W ogóle nie życzę sobie by babrano się mojej psyche.
Żeby zapomnieć o przebywającej ze mną kłopotliwej towarzysce odpaliłem kompa. Wybitnie jednak nie kręciło mnie ani surfowanie po necie, ani żadna gra. Nikt też jakoś nie chciał ze mną rozmawiać. Siedziałem i bezmyślnie wpatrywałem się ekran komputera. Nagle poczułem obejmujące mnie ramiona Samotności.
-Nie martw się. Ja zawsze będę przy Tobie.