anarcha
at ownlog '06
Link 05.05.2009 :: 17:48 Komentuj (11)
Co z tą świńską grypą?

Kiedy kilka dni temu pisałem tekst o świńskiej grypie oficjalna virus hit list wynosiła 103 osoby. Potem w ciągu dwóch dni ta liczba wzrosła do 150. Zaś następnie 1 maja Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła, że na świńską grypę zmarło na świecie… 8 osób. Na chwilę obecną WHO podaje następujące statystyki: 985 przypadków zachorowań i 26 zgonów(dane z 4 maja 2009). Różnica pomiędzy poprzednimi statystykami podawanymi przez media jest więcej niż znaczna. Zaczynają się pojawiać opinie o tym, że ten wirus grypy nie jest aż tak groźny i że sztucznie generuje się stopień zagrożenia pandemią. O co może chodzić?
Od kilkunastu lat naukowcy ostrzegają, że pandemia grypy jest nieunikniona. Zapewne pewna grupa osób zbudowała sobie na tym twierdzeniu karierę zawodową. Co jakiś czas muszą, więc przypominać, szczególnie panom od pieniędzy, że wirusowy miecz Damoklesa wisi nad ludzkością. Zwłaszcza teraz, kiedy mamy kryzys i decydenci zastanawiają się szczególnie nad wydatkami. Kwestie ekonomiczne wskazują także na dwie inne grupy, którym mogło zależeć na rozpętaniu medialnej gorączki. Pierwsze to firmy farmaceutyczne. Nic tak nie napędzi klientów jak wizja śmiertelnej pandemii, która może zagrozić każdemu. Druga grupa to media. Dla nich także groźny wirus jest mechanizmem napędzającym klientele. Być może mamy do czynienia z pandemią, ale taką, która drenuje nasze kieszenie.

Jest jeszcze pewien aspekt psychologiczny, który tłumaczyłby tak gorączkowe zainteresowanie potencjalną pandemią grypy. W dwudziestoleciu międzywojennym w USA H.P.Lovecraft i R.E.Howard toczyli między sobą spór na temat, co jest stanem naturalnym ludzkości. Samotnik z Providence uważał, że cywilizacja. Zaś twórca Conana, że barbarzyństwo. W tym czasie zza Oceanem tryumf święciły różne ugrupowania radykalne twierdzące, że obecne status quo to iluzja skrywająca brutalną rzeczywistość. II wojna światowa była eksplozją brutalności. Po czym ludzkości znowu narzucono konwenanse mające kiełznać agresję. Lovecraft zapewne ze wstrętem odwrócił się od obecnego porządku, ale możemy obecnie powiedzieć, że żyjemy w czasie tryumfu cywilizacji. Jednak takie tematy jak różnorakie konflikty zbrojne, kryzys gospodarczy, efekt cieplarniany, pandemia grypy przypominają ludziom, że stąpamy po kruchym lodzie, pod którym kłębią się ciemne, barbarzyńskie żywioły. I ludzie przestraszeni zadają sobie pytanie- czy to już?


Link 26.05.2009 :: 20:41 Komentuj (5)
Z teki Anarchy
(Rzecz dzieje się w mieszkaniu Babci Anarchy.)
Babcia Anarchy: Już się zaczęła kampania wyborcza. Jeden taki wisi już na słupach.
Rodzice Anarchy: Kto?
Anarcha: Poseł N. I niestety nie on wisi tylko jego plakaty.


Link 29.05.2009 :: 17:28 Komentuj (16)
Sen 49
cześć II


„Ahmad” był więcej niż zadowolony. Przepełniała go radość. Wszystko szło zgodnie z planem. Wyłączył laptopa i rozejrzał się wokół. Nic podejrzanego nie zauważył. Zawołał kelnerkę i uiścił rachunek. Po opuszczeniu kafejki sprawdził czy nikt go nie śledzi. Również nic podejrzanego nie zauważył. Odprężył się i uśmiechnął. W sumie, kto mógłby w mężczyźnie o typowo słowiańskiej urodzie, ubranym w markowe ciuchy rozpoznać islamskiego szahida. W pracy, ani rodzinie nie mówił o duchowych owocach swoich wypraw na Bliski Wschód. Dla nich to były wyjazdy „japiszona” w poszukiwaniu egzotyki. Na początku tak w sumie było, ale potem wszystko się zmieniło. Niedługo zaś wszystko się zmieni także dla innych mieszkańców Polski, ba, dla wszystkich mieszkańców Polski. „Ahmad” doszedł na parking, na którym był zaparkowany jego samochód i rozejrzał się dokoła. Widział w oddali tłum ludzi zmierzający w kierunku olbrzymiego centrum handlowego. Nie mógł już doczekać się tej chwili jak będzie widział podobny tłum w przestrachu uciekający przed uwolnionym żywiołem ognia. Rozradował się tą wizją i wsiadł do samochodu. Chwilę po przekręceniu kluczyka w stacyjce jego pojazd eksplodował. Ciało „Ahmada” pochłoną uwolniony żywioł ognia.

„Timur” z uwagą studiował meldunek o zlikwidowaniu polskiej komórki Al-Kaidy. Odczuwał przy tej lekturze swego rodzaju satysfakcję. Nie cierpiał tych Lipków, którzy zbuntowali się przeciw Rzeczpospolitej. Rozumiał ich racje, ale zdecydowanie nie podzielał drogi, jaką wybrali. Z powodów chronologicznych byli po za jego zasięgiem. Zabicie tych fanatyków było poniekąd jak dopadnięcie tamtych buntowników. Innego rodzaju satysfakcją był fakt, że wśród terrorystów nie było żadnego Tatara. Choć akurat to było zapewne posunięciem taktycznym. Jednak lepiej się zabezpieczyć na wszelki wypadek. Timuryda nie miał nic przeciwko studiom teologicznym, ale niekoniecznie muszą się one odbywać w Arabii Saudyjskiej. Trzeba w końcu się wziąć za mocniejszą ochronę rodzimej tradycji islamskiej. Jego wzrok padł na zdjęcie wraku samochodu. Te szczątki to była wiadomość dla facetów z Bliskiego Wschodu, żeby lepiej nie próbowali uskuteczniać swojego dżihadu na terenach Rzeczpospolitej. O ile nie są głupi to zrozumieją. Miał nadzieję, że nie są nierozsądni, bo miał teraz problem znacznie poważniejszego kalibru niż religijni fanatycy.

Pomieszczenie było dość ascetycznie urządzone. Na ścianach nie wisiały żadne ozdoby. Na podłodze znajdowała się zwyczajna wykładzina dywanowa. Z mebli była tylko duża sofa i dwa krzesła. Jedno z nich zajmowała kobieta, o przeciętnej urodzie ubrana jak typowa bizneswoman. Naprzeciwko niej na owej sofie siedziało potulnie, jak uczniowie sprzed czasów karty praw uczniów, trzech mężczyzn. Niejeden zdziwiłby się widząc ich razem. Maciej Grzegorzewski był przedstawicielem radykalnej lewicy. Na początku był ortodoksyjnym trockistą, lecz ostatnio zaczął się skłaniać do przejścia na pozycje maoistowskie. Zawsze jednak był zdecydowanym wrogiem kapitalizmu, Kościoła i bogaczy. Natomiast siedzący obok niego Janusz Mikulski lubił siebie określać mianem bolszewika, lecz zawsze dodawał, że jest „bolszewikiem wolnego rynku”. Jego biblią były pisma klasyków myśli libertariańskiej. Choć w związku nadwiślańskimi realiami mawiał o sobie również, że jest „chrześcijańskim randystą”. Nie miało to, co prawda większego sensu, ale było chętnie podchwytywane przez prawicowych młodzieńców. Zaś obok Mikulskiego zasiadł Jan Tomicki- gwiazda narodowej rewolucji. Nikt tak jak on nie umiał wykładać zawiłości doktryny narodowej i demaskować kosmopolityczno- żydowskich spisków wymierzonych „w naszą umęczoną Ojczyznę”. Wierne grono jego fanów uważało go za giganta równego panu Romanowi. Wszystkich ich trzech łączyła owa kobieta, którą znali pod imieniem Ananke. Była ona swego rodzaju ich oficerem prowadzącym. To ona wybierała im ideologie, jakie mają reprezentować i dyskretnie wspomagała ich kariery. Oni zaś najlepiej jak mogli starali się wypełniać jej polecenia. Dziś jednak nie bardzo mieli się, czym pochwalić przed swoją panią. A ona wyraźnie okazywała swoją dezaprobatę.
-Jak to? Zupełnie nic? Niczego się nie dowiedzieliście?- mówiła przeszywając ich swoim wzrokiem.
Tak nieustraszeni w akcjach politycznych fajterzy kulili się pod jej spojrzeniem. W końcu Grzegorzewski zdobył się na odwagę.
-To musi być robota kogoś zupełnie z zewnątrz.
-Chyba oszalałeś- stwierdziła ostro Ananke- Dawno już wykluczyliśmy by zrobił to ktoś z konkurencji.
-Wiem. Jak mówiłem o kimś zewnątrz to nie myślałem o kimś z zewnątrz Polski.
-Mów dalej.
-Uznaliście, że ostatnie straty ponieśliście albo wyniku działań konkurencji albo wyniku zdrady, że ktoś od nas chciał ugrać coś dla siebie. Ale to niedorzeczność. Każdy, kto jest choćby na najniższym stopniu wtajemniczenia rozumie, że z Organizacją nie warto zaczynać. Posłuszeństwo o wiele bardziej się opłaca. A czyż te różnorakie tajemnicze wypadki i załamywania się karier nie wspomaga owego posłuszeństwa odpowiednią dozą strachu? Nie, to, co się ostatnio dzieje nie jest wynikiem buntu.
Grzegorzewski na chwilę zawiesił głos, a potem oświadczył:
-Myślę, że to ktoś stąd, z Polski. Ktoś, kto od dawna szykował się do przejęcia władzy i teraz usuwa stojące ku temu przeszkody. Razem z chłopakami przygotowaliśmy raport. Nie mamy ostatecznych dowodów, ale mamy pewne poszlaki, które wskazują, że ta teoria może być prawdziwa.
-Macie go tutaj?
Grzegorzewski skinął głową i spojrzał na Tomickiego. Ten z swojej torby podróżnej wyciągnął tekturową teczkę i podał ją Ananke. Ta na kilkanaście minut zatopiła się w lekturze raportu. Nie doczytała go jednak do końca. Spojrzała z uwagą na swoich podopiecznych.
-Ciekawe, ciekawe. Podeślę to do góry. Jeżeli ten trop okaże się wartościowy, to nagroda was nie minie.
Ananke wstała i zaczęła rozpinać żakiet.
-Dobra, teraz wyskakujcie z ubrań i mam nadzieję, że dziś sprawicie się lepiej niż ostatnim razem.

cdn




Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie
Gazeta Aborcza
Drużyna Feniksa
Studyta Arseniusz
Aibhill Dreamstoher
Esthel
Dziedzic Gryffindora

NEOSARMACJA
TWÓRCOWNIA LACH
Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket
Blog Hetmana Lacha

Blogosfera FF
Agent
Dziennik Szczepana Twardocha
Loyolny-san
Filip Memches
Paweł Milcarek
Wojciech Wencel
Slavoy
Gryzoń
KRES
DMC
Galaktyczny zwiad
Radek Neosceptyk

Zaprzyjaźnione blogi
Magdalena
Obrończyni Ludzi
Black Girl
Suszarka
Patrycja Blaum
Saylalala
FreeMind
Trokier
Artur Nowaczewski

Blogosfera
Jacek Bartyzel
Fox Mulder
44-blog
PLaNETa tErrA

Strony które warto odwiedzić
Christianitas
Prawosławie
44 Magazyn Apokaliptyczny
Lietuva
J.R.R.Tolkien
G.K.Chesterton
Narnia- kraina Aslana
Elendili-Przyjaciele Elfów
Te Deum Laudamus!
Retrostacja
Integral Tradition
Krzyżowiec
Obywatel
Fronda
Teologia Polityczna
Konserwatyzm.pl
Łotwor-Armia Krajowa, Powstanie Warszawskie, Waffen SS
The Scorpion
Conservative Punk Division Poland
WC
Eurazja
Inacze
Jacek Bartyzel
Alain de Benoist
Szczepan Twardoch
Dziennik-Europa
Galeria Alkemika
Sons of the Storm
Nowa Gildia

OWNLOG

Archiwum

2010
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj

Linki


Księga gości

Wyślij wiadomość