Link 01.09.2008 :: 02:22 Komentuj (1)
"Halo, tu Warszawa i wszystkie rozgłośnie Polskiego Radia. Dziś rano, o godzinie piątej minut czterdzieści oddziały niemieckie przekroczyły granicę Polską łamiąc pakt o nieagresji. Bombardowano szereg miast. Za chwilę usłyszą państwo komunikat specjalny. [przemawia prezydent Warszawy Stefan Starzyński] A więc wojna. Z dniem dzisiejszym wszelkie sprawy i zagadnienia schodzą na plan dalszy. Całe nasze życie, publiczne i prywatne przestawiamy na specjalne tory, Weszliśmy w okres wojny. Cały wysiłek narodu musi iść w jednym kierunku. Wszyscy jesteśmy żołnierzami. Musimy myśleć tylko o jednym - walka aż do zwycięstwa."
Ryszard Krynicki
"Elegia niczyja"
Nie krzycz. Nie wołaj. Zaśnij
Nie módl się nadaremno.
Nie płacz. Nad twoim miastem,
nad miastem ciemność
Kto ocaleje, kto zginie
wie może mgła poranna.
Kogo dościgną Erynie
- a kogo hańba.
Nie módl się, nie zaklinaj,
nie krzycz przez sen: Napadną.
Za późno. Bije godzina.
Już są, Kasandro.
Już weszli, Kasandro, nie płacz,
nie płacz nawet nade mną.
Nad miastem łuna i rozpacz,
nad nami ciemność.
Link 03.09.2008 :: 14:36 Komentuj (15)
Chyba każdy z nas zna takie miejsce. Mieszkanie, budynek, ulica, dzielnica, wioska. Punkty w naszej najbliższej geografii gdzie entropia odcisnęła swoje wyraźne piętno. Podniszczona zabudowa i podniszczeni ludzie. Nasz „trzeci świat”, taki bliski, w zasięgu ręki. Kiedy widzimy jego objawy zdarza nam się wstydliwie spuścić wzrok. Chyba po to by przekleństwo losu tych ludzi nie spadło i na nas. Chcemy się wycofać, bo ich bieda nie jest egzotycznym widokiem z ekranu telewizora, który pokazuje nam ciężki los mieszkańców Afryki albo innego zamorskiego kraju. Łatwiej nam, nie narażamy się wszak na zarzut rasizmu, wypowiadać sądy o „degeneracji”, o tym, „że sami są sobie winni”.
Jest wiele różnorakich pomysłów na to, co trzeba zrobić z owym swojskim „trzecim światem”. Pominę tutaj codzienną ciężką pracę wielu osób, którzy starają się pomóc tym ludziom. Choć należy się im duży szacunek za to, co robią. Chciałbym napisać o pewnych dwóch koncepcjach, które mają przełożenie medialne, a które odnoszą się do kwestii obszarów biedy. (Choć nie tylko do nich się odnoszą. Przedstawiają się one, bowiem jako koncepty całościowo ujmujące różnorakie aspekty ludzkiego życia.)
Koncept „prawicowy” to ubóstwienie własności prywatnej („święte prawo własności”). A można by rzec nawet mocniej. To ubóstwienie chciwości i egoizmu. Trzeba zlikwidować wszelkie „socjale”, a niektórzy twierdzą, że wręcz samą instytucję państwa. W tej wizji człowiek to bezlitosny drapieżnik walczący ostro o swoje. I według jej wyznawców to jest jego jedyna święta wojna. Zwycięzcy pławią się w należnym im luksusie a reszta zdycha w należnej jej biedzie. Oczywiście jest też wersja soft, w której kapitalistyczny egoista po godzinach ostrych ekonomicznych walk zamienia się w chrześcijańskiego filantropa. Można by rzec, że to taki inny rodzaj opowieści o doktorze Jekyllu i panu Hyde. Pamiętając jak skończyła się oryginalna opowieść można z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć jak się skończy i ta. Wśród niektórych (a nie jest to grupa wcale mała) wyznawców wersji hard popularna jest eugenika. Ale ona na dzień dzisiejszy, choć pod inną nazwą jest domeną drugiego konceptu.
Koncept „lewicowy”, choć nie formułuje tego wprost stawia na pierwszym miejscu na eksterminację. Aborcja i eutanazja pozwolą zabić odpowiednią liczbę ludzi tak by sprawiedliwa redystrybucja dóbr mogła się odbywać bez zbędnych przeszkód. Oczywiście by to zakryć wyznawcy tej teorii muszą wyprodukować odpowiednią ilość „moralnych argumentów” sprawiających, że ich postulaty mają mieć odpowiednio „humanistyczny” wizerunek. Te argumenty przydają się też, jako młot na niezgadzających się z owym swoiście pojmowanym miłosierdziem.
Obydwa koncepty są wyrazem egoizmu klasy średniej i wyższej, które chcą utrzymać swoje status quo. W praktyce społecznej mamy do czynienia z mieszanką pomysłów „lewicowych” i „prawicowych”. Plus jeszcze inne zabiegi socjotechniczne mające nie dopuścić do rewolucji slumsów. Jako, że obecny system jest dość sprawny w neutralizowaniu zagrożeń, więc zadowoleni z siebie sybaryci mogą względnie spać spokojnie. (Względnie, gdyż z powodu pewnych mitów współczesności scenariusz z „Obozu świętych” może cały czas się zrealizować.) Według moich odczuć bardziej obrzydliwa jest wizja „prawicowa”. Zwłaszcza wtedy, gdy posiłkuje się chrześcijaństwem. To jest stawianie ohydy spustoszenia w miejscu świętym. „Lewicowcy” przy całym swoim zakłamaniu przy czymś takim są zdecydowanie bardziej szczerzy.
Tak przy okazji: Jedno z haseł radośnie wykrzykiwanych przez kretynów z UPR i innych ułomnie intelektualnych „kolibrów” szczególnie mnie wkurza. „Chcemy wyzyskiwać robotnika w czasie jego pracy by godnie żyło się jemu po pracy”- jakoś tak to leciało. Otóż chętnie bym na idiotach wygłaszających ten slogan przeprowadził następujący eksperyment. Musieliby oni przepracować, co najmniej 3 miesiące, za co prawda godziwą pensję, ale byliby postawieni w sytuacjach, jakie są często chlebem powszednim polskich pracowników (poniżanie, sztuczki z zatrudnieniem, molestowanie, wymuszanie nadgodzin itp., itd.) . Ciekawe jakby się zachowali? Czy okazałoby się, że oprócz bycia bezmyślnymi są także szmatami bez kręgosłupa moralnego?
Link 17.09.2008 :: 01:07 Komentuj (1)
Ach, jakże opustoszało miasto kiedyś tak ludne! Stało się do wdowy podobne, tak wielkie ongiś wśród narodów! Ta, co kiedyś władała krainami cierpi teraz niewolnicy poniżenie. Płacze i płacze nocami, łzy jej po policzkach spływają. Nie ma nikogo, kto by ją pocieszył, wśród wszystkich jej umiłowanych. Niewiernymi okazali się jej przyjaciele i stali się jej nieprzyjaciółmi. Juda poczuł się uwięziony przez nędzę i musi pełnić bardzo przykre posługi. Błąka się teraz między narodami, nigdzie nie znajdując spokoju. Dopadli go wszyscy jego ciemięzcy i zadają mu przeróżne udręki. Drogi na Syjon okryte żałobą i nikt nie spieszy na świąteczne obchody, nikogo też nie ma w żadnej jego bramie. Boleją wszyscy jego kapłani, dziewice czują się udręczone, całe miasto pełne bólu i zmartwień. Jego ciemięzcy radują się władzą, szczęśliwi są jego wrogowie.
Lamentacje Jeremiasza 1:1-5
Zbigniew Herbert
17 IX
Józefowi Czapskiemu
Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię najeźdźco
a droga którą Jaś Małgosia dreptali do szkoły
nie rozstąpi się w przepaść
Rzeki nazbyt leniwe nieskore do potopów
rycerze śpiący w górach będą spali dalej
więc łatwo wejdziesz nieproszony gościu
Ale synowie ziemi nocą się zgromadzą
śmieszni karbonariusze spiskowcy wolności
będą czyścili swoje muzealne bronie
przysięgali na ptaka i na dwa kolory
A potem tak jak zawsze – łuny i wybuchy
malowani chłopcy bezsenni dowódcy
plecaki pełne klęski rude pola chwały
krzepiąca wiedza że jesteśmy – sami
Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię najeźdźco
i da ci sążeń ziemi pod wierzbą – i spokój
by ci co po nas przyjdą uczyli się znowu
najtrudniejszego kunsztu – odpuszczania win


