Wrześniowe refleksje w październiku, część 1.

1
Nasze widzenie wojny obronnej 1939 jest w większości pochodną tego jak na tę sprawę zapatrywały się dwie ideologie fundamentalnej i forsownej modernizacji Polski, czyli komunizm i endecja. (Nie oznacza to, że stawiam pomiędzy tymi ugrupowaniami znak równości. To byłoby niesprawiedliwe uproszczenie.) Dogmaty, jakie wypracowały obydwa obozy da się streścić następująco: ”Polityka władz sanacyjnych była zła. Cokolwiek zrobili było złe. I w końcu nieuchronnie doprowadziło to do katastrofy 1939 roku.” Nie będę udowadniał, że było zupełnie inaczej, że we wrześniu byliśmy „silni, zwarci i gotowi”. A tylko jakiś wpływ sił wyższych lub agentury nie pozwolił rozbłysnąć geniuszowi naszych dowódców. Stan polskiego lotnictwa wojskowego, brak dobrze zorganizowanej łączności, zaniedbania w sprawie lądowej obrony Wybrzeża, oraz wiele innych błędów sprawiają, że polscy przywódcy nie mogą dostać zbyt wysokiej noty. Chciałbym jednak poruszyć pewną kwestię na temat kampanii wrześniowej i alternatyw, jakie miał do wykorzystania polski rząd i Naczelny Wódz.

2
Jednym z błędów, jakie popełniły władze polskie jest według większości krytyków bezgraniczne zaufanie wobec zachodnich aliantów, Wielkiej Brytanii i Francji. W związku z tym niektórzy formułują tezę, że należałoby za cenę pewnych ustępstw wobec III Rzeszy pójść na ugodę z Niemcami. Ewentualne zaś ubytki na granicy zachodniej miała nam zrekompensować „krucjata przeciw bolszewizmowi”, dzięki której moglibyśmy uzyskać znaczące wpływy na Wschodzie. Niewątpliwie, jak się mawia w mojej Włości, zostaliśmy wysterowani przez Anglię i Francję. Zdając sobie z tego sprawę przez dłuższy czas byłem zwolennikiem tezy, że powinniśmy przystąpić do paktu z Hitlerem. Dziś jednak już tak nie myślę. Uważam, że na ten pakt nie było szans. III Rzesza była państwem, w którym zbyt często chłodna analiza polityczno-strategiczna musiała ustępować nawet nie przed ideologią a przed irracjonalnymi mrzonkami wodza. W przypadku Polski hitlerowskie spojrzenie na nasz kraj było mieszaniną rasistowskiego podejścia do Słowian oraz przeświadczenia, że istnienie państwa polskiego jest w swej istocie wymierzone w byt Niemiec. I było to przeświadczenie oparte na jak najbardziej realnych przesłankach. Podzielali je zresztą także Niemcy, którzy bynajmniej nie byli nazistami. Dla Hitlera nowa wojna była między innymi pomszczeniem wersalskiej niesprawiedliwości. A jednym z jej owoców była Polska. Ale nawet załóżmy, że Hitler był politykiem kierującym się przede wszystkim racją stanu a do sojuszu polsko-niemieckiego nie doszło jedynie przez tromtadrację polskich władz. To przecież taki racjonalny polityk musiałby wiedzieć, że w starciu z ZSRS Stalin może się posłużyć narodowymi antagonizmami. Dlatego musiałby obiecać coś Ukraińcom, Litwinom i Białorusinom w zamian za pomoc w walce z komunizmem. A czyim kosztem miałoby się to odbyć? Polska bez Kresów Wschodnich, bez Pomorza Gdańskiego i Górnego Śląska, nawet, jeśli zostawiono by Wielkopolskę, byłaby terytorialnie podobna do Generalnego Gubernatorstwa. Rzeczpospolita stała na straconym posterunku. Gdyby wojna miała ograniczyć się tylko do sprawy polskiej to skończyłaby się w 1939 roku. Hitler przeczuwał, a może i nawet wiedział, że istnieje ogólnoeuropejskie przyzwolenie na rozbiór RP.


3
Polska po rozbiorach nie odzyskała niepodległości nie z powodu geniuszu Romana Dmowskiego czy Józefa Piłsudskiego, ani także z powodu ofiarności i męstwa Polaków. Polska powstała, ponieważ przywrócenie jej na mapę Europy było wolą zwycięskich mocarstw. Było to zaś element rozbicia Austro-Węgier oraz pognębienia Niemiec. Od początku Rzeczpospolita była traktowana instrumentalnie. Nie było natomiast zgody, co do tego, czemu ten instrument miałby bardziej służyć. Być jednym z elementów kagańca narzuconego Niemcom czy pełnić rolę bufora pomiędzy Zachodem a Rosją. Jedynie, co sobie Polacy sami wywalczyli to granice. Jednak i one nie były uważane za coś stałego. Politycy brytyjscy uważali, że Niemcy ani Rosjanie nie pogodzą się ze swoimi stratami na rzecz Polski. Zresztą stosunek, jaki mieli do nas nasi zachodni alianci ewidentnie pokazuje to, co zrobili w sprawie polskiej w 1939 roku. Kiedy Naczelny Wódz i władze cywilne znalazły się w Rumunii, to na mocy konwencji haskiej i porozumienia polsko-rumuńskiego mieli mieć zagwarantowany swobodny przejazd do Francji. Kto naciskał na władze rumuńskie by internowały Polaków? III Rzesza, ZSRS oraz, co za zaskoczenie (!), nasz sojusznik Francja. I także pod naciskiem Paryża prezydentem nie został Wieniawa-Długoszowski a prominentną postacią, premierem i Naczelnym Wodzem, w nowym polskim rządzie została osoba, która być może była francuskim szpiegiem, generał Władysław Sikorski. Zaś w październiku 1939 roku rząd brytyjski powiadomił rząd RP, że Zjednoczone Królestwo nie będzie w jakikolwiek sposób wpływać na Rosjan by wycofali się z zajętych we wrześniu terytoriów. Można wnioskować, że stanowisko rządu francuskiego było analogiczne do tego przyjętego przez Londyn. Czyli tak naprawdę Jałta nie była dla naszych polityków żadnym zaskoczeniem. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że tak zwany Rząd RP na uchodźstwie był farsą odgrywaną by rzesze polskich lancknechtów miały wrażenie, że przelewają krew dla wolności Rzeczpospolitej a nie dla geopolitycznych interesów zachodnich mocarstw. Funkcjonalnie to rząd londyński spełniał taką samą rolę jak Związek Patriotów Polskich w ZSRS. Nie za bardzo, więc można mówić o zdradzie jałtańskiej, bo jak można zdradzić przedmiot, który się używa do jakiś tam celów?

4
Polska mogła ocaleć w 1939 roku nie poprzez zawarcie takich a nie innych sojuszy. Manewry dyplomatyczne tak czy inaczej sprowadzały nas do roli, jaką odgrywał PRL. Jedynym wyjściem było uzyskanie wcześniej odpowiedniego ciężaru geopolitycznego. Większa terytorialnie, mocniejsza militarnie i gospodarczo Rzeczpospolita mogłaby dyktować warunki ewentualnych sojuszy. To, że się tak nie stało nie jest jedynie winą ekipy sanacyjnej, ale wszystkich partii politycznych. Mrzonki o „silnym państwie narodowym”, jakie zainfekowały wiele umysłów nie pozwoliły zobaczyć, że zbliża się (ponownie) czas polityki Wielkich Przestrzeni. W takim położeniu geopolitycznym RP albo sama nabierze imperialnego rozmachu albo będzie pionkiem przesuwanym na szachownicy przez innych.

cdn






Komentarze:
ownlog.com :: Wróć